Pocztówki z krainy uśmiechów – Sommelier w Tropikach

Pocztówki z krainy uśmiechów – Sommelier w tropikach

Właśnie skończyłam kieliszek Cavy, zapięłam pasy bo już za moment mój mały czarterowy samolot pochodzi do lądowania. Widać już szczyty palm i małe wysepki wystają wśród wód morza Andamańskiego. Ląduję na wyspie Phuket, perełce krainy uśmiechów – Tajlandii.
Sprawna obsługa lotniskowa i już kilka minut później otwierają się automatyczne drzwi i bucha żar tropików. Powietrze jest ciężkie i lepkie, oddycham z trudem. Uśmiechnięta Tajka stoi z drewnianą tabliczką z napisem Six Senses Resorts and Spa. Sześć małych kuleczek ułożonych w logo Sześciu Zmysłów to właśnie z nimi postanowiłam spędzić kolejne dwa lata mojego życia. Czy to był dobry pomysł ? Czy przeprowadzka  na drugą stronę świata żeby  zostać  sommelierem w tropikach to jest właśnie to o czym marzyłam?

Po chwili siedzę w srebrnym BMW, które zabiera mnie w podróż  przez pola kokosowe i uprawy kauczuku. Na zewnątrz małe drewniane budyneczki kryte aluminiową folią, zwoje sieci elektrycznych zwisają z każdej strony ulicy, mnóstwo małych sklepików i przydrożnych kramów  z lokalnymi potrawami . Budynki są brudne i zaniedbane, ludzie skromnie odziani, szczupli ale zawsze uśmiechnięci. Zaczyna padać tropikalny deszcz i robi się jeszcze parniej ale w środku samochodu z klimą i chłodnym ręczniczkiem przesączonym aromatem trawy cytrynowej nic mi nie przeszkadza. Dojeżdżam późno, już się ściemniło podjeżdżam do drewnianego szlabanu przy którym salutuje nam ochrona i wjeżdżamy poprzez szpaler palm do miejsca, który na jakiś czas staje się moim domem.
Padam ze zmęczenia po 40 godzinach podróży. No ale udało się w końcu dotarłam do mojego raju

Rano budzi mnie zupełnie mi nie znany skrzek gekona. Przechodzę wśród bananowców by dotrzeć do restauracji w której znajduje się moja PIWNICZKA. Wchodzę, butelki leżą w nieładzie, Châteu Margaux dzieli półkę z Beaujalais  a Penfolds, Grange z Rosemountem.  Pierwsze dni to organizacja pracy oraz poznawanie tajników kultury. Dziwnie rzeczy jak zrozumienie, że stopy zostają tylko na ziemni, wskazanie czegoś stopą jest równoważne z lekceważeniem danej osoby. Nigdy nie podnosimy głosu na Taja, gdy w jakiejś sytuacji „straci on twarz” wobec nieporozumienia już nigdy więcej nas nie zaakceptuje i może się wręcz do nas nigdy nie odezwać. Melodyczny język tajski kompletnie inny niż to do czego jest przyzwyczajona jest zupełnie dla mnie nie zrozumiały.  Tajowie są ciepli i mili przy pierwszym spotkaniu. Mimo iż wszyscy mówią po angielsku pojawiają się jednak olbrzymie problemy z komunikacją zarówno werbalną jak i nie werbalną.

Po kilku tygodniach zdaje sobie już sprawę z potrzeb oraz z ogromu pracy, który mnie czeka.  Zaczynamy od podstaw czyli z czego robimy wino i jak. Powoli uczmy się  jak podawać wino i mówić o winie chociaż nie jest to łatwa sprawa. Przecież większość Tajów nie wie jak smakuje wino czy też aromaty, które składają się na bukiet wina jak czarna porzeczka czy też agrest. Są też tacy, którzy ze względów religijnych nie kosztują wina. Dla nich przygotowuję specjalne szkolenia na bazie soków tak by mogli oni zrozumieć specyfikę powiązań smakowych, których nie mogą spróbować. Analiza zapachowa wina dokonywana przez Tajów opera się przede wszystkim na opisie owoców tropikalnych.  Uczymy się więc obustronnie ja przynoszę dżemy z agrestu i mirabelek oraz sok z porzeczek .  Tajowie przynoszą mango ze swoich ogródków i uczą mnie  czym różni się mango zielone od żółtego i jak poznać, że papaja jest już dojrzała.

Moja piwniczka nabiera coraz większych rozmiarów a w niej coraz to ciekawsze wina. Jednak sprzedaż wina w Tajlandii jest trudna z wielu powodów.
Przede wszystkim nie sprzyjają temu wysokie temperatury. Mimo, iż kupuję wino wyłącznie od importerów, którzy gwarantują klimatyzowany  transport wina nie tylko do hotelu ale również podczas morskiej podróży kontenerem, bo większość win ze względów finansowych dostaje się do Tajlandii drogą morską. Tak naprawdę nigdy jednak nie wiadomo jak długo wino stało w doku na 40 stopniowym słońcu zanim celnicy zdecydowali się je wpuścić do już klimatyzowanego magazynu. Tajska biurokracja przechodzi wyobrażeniami nawet to do czego jesteśmy przyzwyczajeni w naszej zaściankowej Polsce. A podatek na wino jest nie byle jaki bo ponad 400 % (nie ma tutaj błędu w druku). Żeby więc móc się napić przeciętnego wina w Tajlandii trzeba dysponować dość wygórowanym budżetem. Dla statystycznego Taja wino to dobro tak luksusowe, że wielu z nich nie próbowało gronowego wina nigdy.

Podawanie wina w idealnej temperaturze jest trudne niemniej jednak nie jest niemożliwe wymaga tylko sztyki planowani. Średnia roczna temperatura wynosi ok. 30 stopni a wszystkie restauracje w hotelu są al fresco. Wino musi być więc nie tylko dobrze schłodzone ale również podane tak by się niezbyt szybko ogrzewało. Wszystkie kieliszki do wina białego, różowego, musującego i deserowego podawane są schłodzone, co dzięki hojności  Coca Coli, która stałym klientom funduje lodówki  dało się bezproblemowo załatwić.  Zużywane są niebagatelne ilości lodu, maszyna do lodu niestety psuje się średni o co dwa tygodnie i wtedy zamawiamy 200 kg na dzień. Wina musujące  białe i różowe sprzedają się dość dobrze ale czerwone to już tylko 25% całej sprzedaży wina. Czerwone wina przechowywane są w 16 stopniach Celsjusza jednak bardzo szybko nagrzewają się do temperatury otoczenia,  więc też trzeba  podawać do nich cooler z lodem.  Mimo to czerwone wino w tropikach, nie sprawia aż takiej przyjemności. Podawane w restauracjach pod gołym niebem przy wysokiej wilgotności powietrza wydaje się zbyt ciężkie i goście rzadziej po nie sięgają.

Już po kilku miesiącach reguły gry są ustalone.  Przygotowuję ekipę z którą później przez dwa lata organizuję wspaniałe imprezy winiarskie i winokolacje z takimi osobistościami jak Hubert de Boüard de Laforest z Château Angelus, Violet Grgich z Grgich Hills czy też Sacha Lichine z Château d’Esclans. Ale o tym już w następnej pocztówce z krainy uśmiechów.

Tekst został wcześniej opublikowany na http://www.vinisfera.pl/



Kategorie:Tajlandia

Tagi: , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: