EGRI BIKAVER 2013

Eger powitał mnie słoneczną pogoda, co po 7 godzinach jazdy w ulewnym deszczu rozpromieniło mnie ogromnie. W pierwszej kolejności skierowałam się na Starówkę, aby poczuć atmosferę miasta i oswoić się z mieszkańcami. Było to niezwykle istotne, ponieważ za chwile miałam przekonać się, czy stare powiedzenie ‘’Polak, Węgier dwa bratanki – i do szabli, i do szklanki’’ mówi prawdę.

Spacerowałam zatem wąskimi uliczkami pełnymi afiszujących się wine barów i sklepów z winami, ale także spokojnych zakamarków, w których chowały się urocze winiarnie.

Obraz 1 Obraz 2 Obraz 3

Festyn w tym roku odbywał się w przepięknym, ukwieconym parku. Stoiska winiarzy zlokalizowane były w licznych alejkach, natomiast scena w punkcie ich zejścia, tuż przy ogromnej, malowniczej fontannie. Degustację win od kilkudziesięciu lokalnych producentów umilały występy zespołów folklorystycznych, a wieczorem gwiazd muzyki popularnej.

Obraz 4 Obraz 5 Obraz 6

Obraz 7 Obraz 8 Obraz 9

Organizatorzy nie przewidzieli żadnego konkursu na najlepszego Egri Bikavera, a że lekka rywalizacja wyzwala dodatkowe emocje, postanowiłam przeprowadzić własny wywiad środowiskowy i wyłonić zwycięzcę. Nie było trudno, ponieważ ścisła czołówka ograniczała się do kilku wiodących producentów i wciąż powtarzały się typy. Na podium znalazły się winnice St. Andrea, Grof Buttler oraz Petreny. Co ciekawe, ta ostatnia prowadzona jest przez Węgra oraz jego żonę Polkę. Wszystkie trzy wina bez problemu kupić można w Polsce.

Obraz 10 Obraz 11 Obraz 12

Ponieważ degustacja i ogólnie zabawa rozpoczynały się każdego dnia dopiero od 16:00, do tej godziny intensywnie zwiedzałam okoliczne piwnice. Największe wrażenie zrobiła na mnie nowoczesna Grof Buttler Baraszati, której architektura do złudzenia przypomina designerskie winiarnie spotykane w hiszpańskim regionie La Rioja.

Obraz 13 Obraz 14 Obraz 15

Z wielkim smutkiem opuszczałam Eger, a los jakby się ze mną drocząc, podsuwał mi jeszcze przed oczy bajeczne obrazy krajobrazu. Nastrój polepszała mi tylko jedna myśl, że kieruj się w stronę Balatonu, gdzie w niewielkim regionie winiarskim Badascony spędzę kolejny tydzień z węgierskimi winami. Ale to już zupełnie inna historia.

Obraz 16 Obraz 17 Obraz 18

P.S. W czasie pobytu w Egerze miałam ogromną przyjemność zatrzymać się w domu zaprzyjaźnionego winemaker’a. Z dumą zaprezentował mi swojego Sarah, którego stworzył dla uczczenia 10 urodzin swojego psiaka o poetyckim imieniu Dante. Brawo z poczucie humoru i dystans do tego co się robi.

Tekst i zdjęcia: Paulina Jarymowska



Kategorie:Podróże

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: